Zaplecione ozdoby

Zapewne wspominałam o tym niejednokrotnie, więc mogę powtórzyć się raz jeszcze. Nie należę do uprzywilejowanego grona kobiet glamour, wymuskanych, zawsze trendy, eleganckich stosownie do okazji i miejsca. Co oczywiście nie oznacza, że jestem oszczędna, nie trwonię na babskie precjoza, szmatki i kosmetyki. Zdarza mi się zaszaleć w drogerii, z nową parą dobrych jeansów albo przy wirtualnych półkach z dekoracjami, ozdobami i biżuterią.

bransoletka ze sznurka

źródło: www.mybaze.com/pl

Moje etno bywa trendy
Moje zakupy czasem wymykają się trendom, modzie, bo nie mam potrzeby noszenia tego, co wszyscy. Ale jak się okazuje moim osobistym upodobaniom i preferencjom modowym dość często po drodze z tym, co jest tzw. must have. Zapewne również dlatego, że moda jest dziś dość szerokim pojęciem i nie ma jednego „obowiązującego” trendu. Można przechadzać się w wąskich spodniach – rurkach i niebotycznych szpilach, ale w dobrym tonie są też proste klasyczne sukienki i czółenka albo markowe jeansy i wygodne botki typu cut-out (czyli coś jak najbardziej dla mnie). Udało mi się również dopasować do tego co trendy w temacie biżuterii, ozdób itp. Niespecjalnie gustuję w tradycyjnych pierścionkach, naszyjnikach czy kolczykach. Akurat ozdabiać lubię się z fantazją, trochę w stylu etno, folkowo. Bardzo lubię biżuterię z bursztynem, naturalnymi kamieniami. Kolekcjonuję ozdoby inspirowane sztuką ludową. Naprawdę… do tych moich prostych, casualowych strojów całkiem fajnie wygląda bransoletka ze sznurka czy filcowe kolczyki.

Ja nie plotę, ja kupuję
Sznurek to w ogóle temat rzeka i pasjonujący surowiec. Szukając kiedyś w internetowych sklepach biżuterii typu hand made, trafiłam na artykuł o dekorowaniu wnętrz w stylu folk. I oczarowały mnie narzuty, dywany, kosze, dywaniki wyplatane z różnego rodzaju włóczek, nici, sznurków. Coś pięknego. Miałam nawet taki ambitny plan, że popróbuję sama podziałać w tym temacie. Jakby nie patrzeć kolorowe bransoletki ze sznurka, dywany, serwety czy…bombki (tak, tak nawet ozdoby choinkowe), to rękodzieło, ale także tzw. DIY.
Niestety dość szybko okazało się, że ocena dostateczna z plastyki i zajęć praktycznych była jak najbardziej uzasadniona, a może nawet na wyrost. A zatem pozostaję przy szperaniu na wirtualnych półkach ulubionych sklepów, zakupach i dekorowaniu siebie oraz mieszkania dziełami wykonanymi przez tych, którzy naprawdę potrafią… pleść.

Autor: Aneta

Udostępnij ten post na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *